Uwaga

To ci się na pewno uda

FOT. TOMASZ ROJEK OP

WOJCIECH DUDZIK OP: Masz swoje prywatne wytłumaczenie tego, dlaczego boimy się śmierci?

KS. JAN KACZKOWSKI: Patrzę na te sprawy przez pryzmat choroby nowotworowej i myślę, że jest ona niezwykle stygmatyzowana. W moim odczuciu – mówię to jako praktyk rzeczywistości hospicyjnej, a nie tylko jako chory – są choroby, których powinniśmy się bardziej bać. Wszyscy budują mit raka jako choroby, której nie jesteśmy w stanie przezwyciężyć. A przecież niektóre postaci raka są mniej groźne niż powikłane zapalenie płuc. Rak jąder, który się zdarza u chłopaków dość często, jeżeli nie daje przerzutów, jest wyleczalny w 98 procentach. No ale to jest nowotwór! I to jeszcze jądra, które na pewno trzeba będzie odciąć. To jakiś dramat. Wyobraź sobie, że jesteś młodym chłopakiem i mają ci odciąć jajo. Kompletna katastrofa.

Boimy się jednak śmierci, niezależnie od tego, czy przyniesie ją rak, czy inna choroba.

Ludzie zawsze bali się śmierci. Owszem, kiedyś była ona bardziej obecna. Nagminnie umierały niemowlaki, dzieci. Umierało się na wyrostek robaczkowy i pęcherzyk żółciowy, które w tej chwili w każdym powiatowym szpitalu nawet niewprawny chirurg jest w stanie zoperować. Śmierć była wklejona w codzienność.

Czy wiesz, jak wygląda na oddziałach onkologicznych informowanie pacjentów o zbliżającej się śmierci?

Bardzo różnie. Bywają hardcorowcy, którzy biorą zdjęcie i mówią: „Ale sobie pani raczysko wyhodowała” – tekst oryginalny. Są też tacy, którzy mówią prosto z mostu: „My tego nie wyleczymy. To jest finał”. Sam niemal codziennie jestem czarnym krukiem, który przylatuje, siada obok człowieka i mówi o śmierci. Oczywiście nigdy nie mówimy, nawet jeśli ktoś wprost o to pyta, ile zostało mu życia. Używamy wtedy takiej zręcznej konstrukcji: raczej miesiące niż lata, raczej tygodnie niż miesiące, raczej dni niż tygodnie, raczej godziny niż dni. I to jest prawda, bo medycyna to nie matematyka. To jest bolesna konfrontacja. Za nią musi pójść wsparcie. Wyobraź sobie, że masz raka. Przychodzisz do mnie do hospicjum, jesteś bardzo zestresowany. Na marginesie – wielebni należą do tych, którzy najbardziej boją się śmierci. Rozmawiam z tobą, próbuję wyprzedzająco nazwać twój lęk, często używając przesadni. Jeżeli jesteś naprawdę przestraszony i wołasz: „Nic mi nie mówcie, ja nic nie chcę wiedzieć”, czasem nawet nie wołasz, tylko pokazujesz całym sobą, to ja muszę złamać tę konwencję i sprowadzić cię na ziemię. Nie wkręcać się z tobą w spiralę emocji. Mój przekaz będzie brzmiał mniej więcej tak: Wojtek, prawdopodobnie wyobrażasz sobie, że ja teraz siądę przy tobie i powiem ci, że jutro albo za chwilę umrzesz. Zobacz, chodzisz, myślisz. Dokładnie tak jak kilka dni temu. Przyjechałeś do hospicjum po to, by szukać pomocy. Na razie nic się dramatycznego nie dzieje. Umówmy się tak, że jak będzie naprawdę źle, to ja ci to powiem.

Czytaj więcej...

Zły duch nie zna się na żartach

Grzegorz Górny / Miesięcznik Egzorcysta
Wywiad z o. Aleksandrem Posackim SJ 

Czy kuszenie ze strony okultyzmu może grozić nam już od najmłodszych lat? Znam przypadki, gdy w niektórych przedszkolach z okazji Dnia Dziecka rozdawano maluchom laleczki Witch z dołączonymi do nich książeczkami. Czy może to być niebezpieczne duchowo, czy też można spoglądać na to z przymrużeniem oka jak na lalkę Baby Jagi na miotle? 

Co znaczy słowo „witch”? Po angielsku są to czary. Czary zaś – jak piszą św. Paweł Apostoł i św. Jan Ewangelista – to grzech, z powodu którego można stracić zbawienie. Tak więc ta laleczka jest figurką czarownicy. Baba Jaga była brzydka i kojarzona ze złem. Nasza sympatia stała po stronie Jasia i Małgosi, a nie Baby Jagi. Tymczasem Witch jest piękna i atrakcyjna. To jest zupełnie inna tradycja. Poza tym pojawia się ona w określonym kontekście – razem z czasopismami „Witch”, do których dołączone są okultystyczne gadżety: talizmany, amulety, wahadełka. To cały sprawnie zorganizowany przemysł lalkarski, który ma swoją komercyjną strategię i od najmłodszych lat oswaja dzieci z atrakcyjnością czarów. Dzieci zaś są szczególnie podatne na tego rodzaju wpływy. Po co je więc narażać? Kto zagwarantuje, że z czasem nie wejdą one w to głębiej? 

A co sądzić o coraz częstszym obchodzeniu w polskich przedszkolach i szkołach uroczystości Halloween?  

czytaj cały wywiad


 

 

Odbudowa Pomnika Wdzieczności

Pomnik Wdzięczności został ustawiony w Poznaniu, w 1932 roku, jako votum dziękczynne za odzyskanie niepodległości. Pomnik został wzniesiony ze składek społecznych.
Pomnik miał formę łuku triumfalnego wysokości 12,5 m i szerokości 22 m. Od strony frontowej w środkowej wnęce znajdowała się wysoka na 4 m odlana z brązu figura Chrystusa. Nad bocznymi przęsłami widniały dwa medaliony: po lewej stronie przedstawiający papieża Piusa XI, a po prawej prymasa Polski Edmunda Dalbora. Stronę północną pomnika ozdabiały płaskorzeźby przedstawiające wizerunek rycerza w husarskiej zbroi oraz żołnierza w polowym mundurze i hełmie, trzymającego karabin. W środkowej wnęce znajdowała się alegoryczna płaskorzeźba przedstawiająca trzy stany współczesnej Polski skupione pod polskim godłem. Serce znajdujące się w figurze ufundowane zostało przez katolickie matki miasta Poznania.
Pomnik zburzono decyzją okupującej Wielkopolskę administracji III Rzeszy w październiku 1939 roku, i figura została natomiast przetopiona. Szczątki dwóch błogosławiących palców Jezusa, ocalone przez polskich robotników, są do dziś przechowywane w poznańskim Muzeum Archidiecezjalnym.

Komitet odbudowy Pomnika Wdzięczności apeluje

Szanowni Mieszkańcy Poznania!

Zwracamy się z gorącym apelem o udzielenie poparcia idei odbudowy w Poznaniu Pomnika Najświętszego Serca Pana Jezusa zwanego Pomnikiem Wdzięczności i podpisanie petycji do Prezydenta Miasta w tej sprawie. Aktualnie brakuje jedynie jego akceptacji do tego, by prace budowlane mogły się rozpocząć. Pierwotnie zamierzaliśmy odbudować Pomnik do roku 2018, w którym będziemy obchodzić 100. rocznicę odzyskania niepodległości, wierzymy jednak, że uda się to zrobić wcześniej, już do roku 2016, czyli do obchodów 1050. rocznicy chrztu Polski i planowanej wizyty Papieża Franciszka.

Złóż podpis , dowiedz się więcej – kliknij tutaj 

Oni wiedzą, ale nie widzą - nie tylko dla kandydatów do bierzmowania

Dwóch młodych mężczyzn pragnęło przeżyć przygodę życia. Obmyślili odbyć daleką podróż. Długo dyskutowali, jak ma ona wyglądać, w którą stronę świata wyruszyć i co zrobić, by była to naprawdę przygoda życia. Ostatecznie podjęli decyzję, że udadzą się na pustynię, gdzie samodzielnie - bez niczyjej pomocy − dotrą do wybranej przez siebie oazy. Przygotowali się solidnie: kupili odpowiednie mapy, zdobyli informacje na temat przeżycia na pustyni, zainwestowali duże pieniądze w odpowiedni sprzęt. Bogaci w wiedzę i wyposażenie wysiedli z promu w Tangerze.

Czytaj więcej...

Gender - ideologia totalitarna

ANNA CICHOBŁAZIŃSKA: - W mediach coraz częściej pojawiają się terminy: gender, ideologia gender, totalitaryzm gender, filozofia gender. Co one oznaczają?

KS. DARIUSZ OKO: - Należy mówić nie tyle o „filozofii”, ile o „ideologii” gender. Filozofia jest radykalnym poszukiwaniem prawdy i dobra, natomiast ideologia jest narzędziem bezwzględnej walki o swoje interesy, także kosztem prawdy i dobra. Ma ona doprowadzić do zwycięstwa poglądów i zaspokojenia egoistycznych pragnień jakiejś grupy społecznej kosztem największej nawet krzywdy innych grup. W tym sensie gender jest klasycznym przykładem ideologii, jest narzędziem w bezpardonowej walce o korzyści dla ateistycznego gender i homolobby. 
Sama nazwa pochodzi od angielskiego słowa „gender”, co było wcześniej oznaczeniem gramatycznym płci, w odróżnieniu od słowa „sex”, oznaczającego płeć biologiczną. Obecnie słowo „gender” zaczęto używać do określenia płci w znaczeniu kulturowym. To jest też główny aksjomat tej ideologii, że nasza płeć jest przede wszystkim określana nie biologicznie, ale kulturowo w procesie wychowania, czyli nie rodzimy się jako istoty płci męskiej albo żeńskiej, ale takimi jesteśmy kreowani po urodzeniu. Na tym ideolodzy gender budują całą swoją teorię, to jest jej kamień węgielny. Zakładają, że nasza tożsamość płciowa nie wynika z natury, tylko z kultury, można powiedzieć, że jest naszym wymysłem albo nawet rodzajem naszej fantazji. W związku z tym jest prawie całkowicie plastyczna, może być kształtowana w procesie wychowania, teraz najlepiej zgodnie z ideologią gender. 
W ten sposób rusza cała lawina, bo jeżeli nawet rzecz tak naturalna i oczywista jak płeć ma być kształtowana kulturowo, ma być kwestią umowy, to tym bardziej wszystko inne może być tak kształtowane. W ten sposób otwiera się pole do popisu dla inżynierów społecznych, o jakim nie śnili nawet komuniści.

- Co stoi u podstaw takich założeń i dlaczego są one tak groźne?

Czytaj więcej...

Przekaż ciepło

Ciepło dla potrzebujących za elektrośmieci!!!

17 października, godzina 17:30, Plac Wolności w Poznaniu

  • przynieś niedziałający sprzęt elektryczny, komputery z lamusa, popsute drukarki
  • posłuchaj Kapeli Zza Winkla - koncert poprowadzą Juliusz Kubel oraz Jacek Hałasik.

Możesz też wpłacić w darowiźnie 20 zł na worek węgla, do puszki na placu lub bezpośrednio przez Internet: www.caritaspoznan.pl/ofiara.php
Caritas zaprasza i obiecuje że: Będzie gorąco! Po poznańsku i z humorem! szczegóły

 

Modlitwa w drodze

Na czas wyczekiwania w porannych korkach, na czas podróży tramwajem do pracy lub szkoły...